Opis z yt: Sytuaja miała miejsce w Warszawie.
Nie chciałem ich prowokować, ale zachowywali się bardzo agresywnie i nie chciałem żeby wjechali przede mnie. Na światłach, jeden z nich wysiadł, podszedł do mojego samochodu, otworzył
Dodaj komentarz
Chyba za daleko poleciał!







Dodaj komentarz